Jerzy Oses

Spis treści

Rodzeństwo Danuta i Stanisław Maćkowiakowie   Pewnie nie wielu mieszkańców pamięta czasy, kiedy to w latach 70 - tych do Kaźmierza przyjeżdżała tak zwana "Beczka śmierci". Było to, coś w rodzaju cyrku z tym, że zamiast namiotu była drewniana konstrukcja w kształcie beczki ustawionej pionowo. „Beczka Śmierci”, miała wysokość około 6 metrów, wewnątrz po pionowej ścianie jeździł kaskader na motocyklu  wykonując przy okazji różnego typu akrobacje. Kaskader potrafił np., jechać stojąc na motocyklu, zdejmując z siebie ubranie itp. Miejsce dla widowni umieszczone było w górnej części beczki skąd ludzie spoglądając w dół podziwiali wyczyny kaskaderów.

 

W czasach, kiedy beczka gościła w Kaźmierzu po ścianach beczki jeździli  kaskaderzy z rodziny Maćkowiaków. Co ciekawe jednym z kaskaderów była kobieta pani Danuta obecnie mieszkanka Leszna, z którą udało mi się nawiązać kontakt po latach. Pani Danuta zgodziła się na krótki wywiad, w którym opowiedziała mi w skrócie o swojej przygodzie z "Beczką Śmierci"


 Rozmowa z p. Danutą Wolnik byłą kaskaderką występującą w „Beczce Śmierci”.

Jerzy Oses

Witam Panią - Czy może nam pani w skrócie opowiedzieć o występach Waszej rodziny w „Beczce Śmierci”?

Danuta Wolnik

W naszej rodzinie Maćkowiaków jeździł najpierw od 1960 roku ojciec Feliks, który na motocyklu w beczce woził z przodu mojego, czteroletniego brata Jana.

Jerzy Oses

A od kiedy zaczęła się Pani przygoda z beczką?

Danuta Wolnik

Ja zaczęłam jeździć, gdy miałam 16 lat w parze z ojcem. Potem mając lat 21 jeździłam z 19 letnim wówczas bratem Stanisławem. W takim składzie jeździliśmy przez dalsze 6 lat.

Jerzy Oses

I co potem?

Danuta Wolnik

Ja zakończyłam jazdę, ponieważ miałam urodzić drugie dziecko. W następnych latach jeździli bracia Jan i Zdzisław. Jeździli przez dalsze 5lat. W momencie założenia swoich rodzin zmienili jednak prace i zakończyli występy w beczce w roku 1978.

Jerzy Oses

Czy jazda po ścianie beczki była bardzo trudna dla pani? Jakie były rozmiary takiej beczki?

Danuta Wolnik

Oczywiście początki nie były łatwe, było trochę upadków jednak nie zawsze było to zależne ode mnie a od motocykla, który miewał awarie. Wysokość beczki wynosiła 6 metrów i średnica również 6 metrów.

Jerzy Oses

No właśnie z tego, co sobie przypominam jeździliście na motocyklach Jawa. Czy tak było?

Danuta Wolnik

Nie zupełnie. Były to motocykle tzw. składaki. Silniki od Junaka wmontowane w ramy Jawy.

Jerzy Oses

Czy pamięta Pani późniejsze losy beczki, czy ktoś inny kontynuował jazdę? czy beczka została prze Was odsprzedana komuś innemu? czy też po prostu została zlikwidowana?

Danuta Wolnik

Kiedy bracia zakończyli jazdę, beczkę sprzedali, gościowi z Leszna, który wcześniej jeździł w kuli. Motocykle, na których jeździli bracia również zostały sprzedane razem z beczką. Po kilku latach jednak ja właśnie na tym swoim motocyklu jeździłam, kiedy to w 1990 roku w Lesznie stanęła beczka, i „facet” przyjechał do mnie, bo nie miał drugiego „jeźdźca” a wiedział, że kiedyś jeździłam. W tajemnicy przed rodziną jeździłam, codziennie przez tydzień na treningi no i po tygodniu już jeździłam z nim w parze. Trwało to jednak tylko dwa tygodnie i tak przez tydzień jeździliśmy w Lesznie i tydzień w Poznaniu.

Jerzy Oses

Podziwiam Pani odwagę i umiejętności. Bardzo dziękuję za poświęcenie mi swojego czasu.


 

filmik dzięki uprzejmości www.DrMentos.pl


 

filmik dzięki uprzejmości www.DrMentos.pl